Drukuj
Kategoria: Sprzęt
Odsłony: 12225

Kiedy parę lat temu mieszkałem w Szwecji, w większości sklepów ze sprzętem narciarskim pojawiły się stanowiska do formowania wkładek pod stopę do botków narciarskich. Zafascynowałem się tym pomysłem, niestety z bliżej nieokreślonych przyczyn nie zrealizowałem wtedy tego zakupu. Dlaczego do dziś nie wiem, może dlatego, że sezon ów, pomimo kilku wypadów na północ, był de facto moim najsłabszym sezonem. Marzenia o wkładkach jednak pzoostały.
O co chodzi w takiej wkładce? Otóż normalne wkładki stosowane czy to w butach narciarskich czy to skiturowych są dość płaskie no i z natury rzeczy nie są dopasowane do stopy. Zastosowanie wkładki która jest uformowana do stopy właściciela może przynieść tylko pozytywy: noga podparta na całej długości nie będzie miała skłonności do ruchu przód-tył, lepiej będą przenoszone zmiany obciążenia ze stóp na krawędzie nart. W butach skiturowych zwłaszcza ta pierwsza zaleta (zmniejszenie ruchów stopy) może być kluczowa dla uniknięcia otarć.

 

W tym roku, w marcu, zdecydowałem się zrobić eksperyment z wkładkami Sidas - czołowej z firm produkującej tego typu szpeja. Obadanie internetu doprowadziło mnie do Krakowskiej firmy Windsport będącej dystrybutorem owych wkładek. W serwisie i sklepie na Zakopiańskiej zostałem otoczony przez dość kompetentnego człowieka oraz prawdopodobnie jednego z szefów i po rzeczowej dyskusji dałem się namówić na model Ski Pro Custom (po polsku). Operacja dopasowywania wkładek do moich nóg trwała blisko godzinę, niestety w domu okazało się, że muszę również przeformować botek w butach. Tu od razu nasuwa się uwaga - jeżeli chcemy mieć takową wkładkę do nowych butów, które wyposażone są w botek thermo, to kolejność działań powinna być taka: dopasowanie wkładki, a potem formowanie botków w butach z naszą nową wkładką. Muszę się przyznać, że co do wkładek miałem pewne obawy - mogłem tylko raz w nich pójść w teren, a potem czekał mnie tygodniowy wyjazd w Pireneje. Okazało się, że nic mi się w kulasy nie stało, wręcz przeciwnie moje odczucia były bardzo dobre.

Wracając do wkładek to jak widać poniżej (wkładka czarna - oryginalna wkładka z Dynafita ZZero, wkładka szaro-czerwona - wkładka Sidas Ski Pro Custom) są one z nieco grubszego materiału niż oryginalne i są o wiele sztywniejsze.

Kształt wkładki jest identyczny z oryginalnym - wkładki po uformowaniu są docinane do wymaganego kształtu.

Podstawową różnicą jest jednak ukształtowanie wkładki - wyraźnie widać, że wkładka w rejonie śródstopia jest zdecydowanie wyższa i mocniej wyprofilowana. To ta część odpowiada za brak ruchów przód - tył oraz lepsze przenoszenie zmian obciążenia.

Jak widać, wkładka jest dokładnie dopasowana do stopy właściciela: zarówno palce jak i cały łuk stopy jest dokładnie podparty. Nawet w normalnym botku wkładka nie ma tendencji do przechylania się lub ruchów, a w bucie termoformowalnym, podczas formowania, ulega dodatkowej stabilizacji.

Doświadczenia z końcówki zeszłego sezonu i kilku dni w tym wskazują, że jest to świetne rozwiązanie. Szczególnie osoby mające problem z dopasowaniem butów (np. szczupła noga, największy duży palec, często "walące" nim w przód buta) mogą znaleźć w takich wkładkach rozwiązanie problemów. Potwierdziło się to w ostatnich dniach - parę dni temu szlag był trafił Dynafity ZZero (zob. Koniec wieczności). Wysłałem zdjęcia uszkodzeń tam gdzie buty kupiłem, oni odesłali do Dynafita i czekamy na propozycje :D. Niestety zostałem bez butów, ale dzięki uprzejmości przedstawiciela Black Diamonda mogłem potestować ich Methody. But jest nieco za szeroki jak na moją stopę i z oryginalną wkładką waliłem palcem. Po dwóch dniach jazdy ze łzami w oczach wpadłem na pomysł by włożyć moje "ortopedyczne" zamiast oryginalnych. To było to! Mogłem normalnie jeździć.
Wady jakie widzę są dwie - pierwsza to cena, a druga to konieczność trafienia do dobrego sklepu. Niestety dopasowanie wkładek proste nie jest i wymaga fachowca.

 

P.S. Użytkownicy butów "harmonijką" czyli telemarkowych czy też Scarp F1 lub F3 niestety musza stosować inne znacznie miększe modele.