Tekst w postaci pierwotnej ukazał się w Magazynie Turystyki Górskiej npm 2006/01
Silvretta jest nazwą znakomicie znaną każdemu narciarzowi – przez lata były to najpopularniejsze wiązania turystyczne. Nie wszyscy jednak wiedzą, że jest to również nazwa grupy górskiej położonej w Alpach, na granicy Austriacko – Szwajcarskiej. Podobnie było ze mną. Co prawda wiedziałem o jej istnieniu, więcej, nawet nazwa “Piz Buin” kojarzyła mi się ze znajdującym się tam szczytem, a nie z kremem przeciwsłonecznym sprzedawanym w prawie każdej stacji narciarskiej, lecz nie zdawałem sobie sprawy, że wiedzie tamtędy jedna z piękniejszych alpejskich tur narciarskich. W odkryciu jej pomógł przypadek – poszukiwałem przewodnika po alpejskich “wyrypach”, napisanego w jakimś strawnym dla mnie języku. Znalazłem jeden napisany po angielsku przez Billa O'Connora i w jego drugim tomie znajduje się właśnie opis “Silvretta traverse”. Początkowo nie zwróciłem na tę trasę uwagi, dopiero w tym roku poszukując możliwości wiosennej wycieczki do pokonania “na lekko” czyli z przystankami w czynnych schroniskach, i prowadzącej w miarę wysoko, najlepiej po lodowcach (w tym roku w Alpach ze śniegiem było krucho), zainteresowałem się tym rejonem. Wyjazd w kwietniu okazał się strzałem w dziesiątkę, więc postanowiłem polecić ten rejon. Proponowana trasa nazywana jest też Silvretta Haute Route na podobieństwo klasycznej Haute Route Zermatt – Chamonix.

 

{gallery}silvretta/mapka{/gallery}

Trasa nie jest trudna, wymaga jednak dość sprawnego poruszania się na nartach. W wersji, którą zaprezentuję, może zająć 5 dni. Godne polecenia może być zatrzymanie się w którymś schronisku i wykonanie dodatkowej wycieczki. Możliwe jest również przedłużenie proponowanej trasy o jeden dzień z noclegiem w Saarbrückner Hütte.

Dzień pierwszy

Wyrypę zaczniemy w miejscowości Ischgl znajdującej się w dolinie rzeki Trisanna znanej doskonale miłośnikom kajakarstwa górskiego. Najlepiej dotrzeć tam samochodem, który zostawiamy w kompleksie podziemnych parkingów pod stacją kolejki Fimbabahn. Niestety parking jest płatny – na bezpłatnym parkingu na zewnątrz zabronione jest pozostawianie samochodów na noc. Naszym celem tego dnia jest dojście do schroniska Heidelberger Hütte. Etap nie jest zbyt długi, możliwe jest więc pokonanie go całkowicie na nogach startując z centrum miejscowości. Niestety część drogi musimy wtedy pokonać maszerując nartostradą. Sensowniejszym wydaje się wjechanie systemem wyciągów – możemy wtedy pojeździć na nartach, rozkręcić się nieco, a po południu przedostać się do schroniska. Podczas ładnej pogody godnym polecenia jest wariant przez Zebjasjoch. Systemem wyciągów i tras narciarskich staramy się dotrzeć na Palinkopf stamtąd na przełęcz Zeblashjoch, skąd kierujemy się na południowy zachód przez przełęcz Forca Val Gronda i niewybitną dolinkę Fenga Pitschina starając się dotrzeć na przełączkę pomiędzy Piz Davo Sasse a Piz Fenga Pitschina. Z tej przełęczy zjeżdżamy prosto do schroniska zbudowanego w okolicy wybitnego ostańca skalnego. Gdy pogoda jest kiepska możemy pomaszerować ze stacji pośredniej lub dotrzeć wyciągami do Gampenalp i stamtąd ruszyć doliną Fimbatal. Trasa w dolinie jest wyznakowana i najczęściej przejeżdżona przez ratrak dowożący towar (a i czasem ludzi) do schroniska Heidelberger Hütte. Po drodze mijamy granicę austriacko – szwajcarską.

Dzień drugi

Dzień następny to przejście do sąsiedniej doliny Jamtal. Ze schroniska kierujemy się prawie dokładnie na południe, wzdłuż doliny Val Fenga. Wędrujemy lekko pod górę, aż po około 2.5 km skręcamy na południowy zachód. Kierujemy się na charakterystyczną szeroką półkę wznoszącą się nad stromym wąwozem (po jego prawej stronie). Po przedostaniu się nad wąwóz skręcamy na południowy wschód, by po dotarciu do dolinki Davo Dieu skierować się znowu na południowy zachód. Wznosimy się stokami Breite Krone na szerokie plateau pomiędzy Breite Krone a przełęczą Kronen Joch. Po drodze po raz pierwszy wchodzimy na lodowiec – Vedretta da Fenga. W zależności od sił i chęci możemy zdobyć szczyt Breite Krone, dostępny bez problemów przez szerokie pola śnieżne od zachodniej strony. Przy dobrych warunkach śnieżnych możliwe jest wejście na nartach na sam szczyt, jeśli nie, należy po drodze zorganizować sobie ski-depo. Ze szczytu zjeżdżamy na plateau, a następnie pod chodzimy kawałek się na przełęcz Kronen Joch w okolice widocznej z daleka tabliczki granicznej. Z przełęczy rozpościera się widok wgłąb doliny. Dalej czena nas już zjazd do schroniska JamtalHutte. Z przełęczy zjeżdżamy w miarę stromym terenem, a potem łagodnie wzdłuż doliny. Staramy się trzymać jej środka z lekką tendencją do prawej strony. Cały czas zjeżdżamy wschodnią, górną odnogą doliny Jamtal. W miejscu gdzie łączy się ona z odnogą północno zachodnią, opadającą spod lodowca Jamtalferner, zbudowane jest schronisko Jamtalhütte.

Dzień trzeci

Dzień trzeci to wędrówka przez lodowiec Jamtalferner doskonale widoczny ze schroniska. Początkowo kierujemy się dokładnie na południe, najlepiej trzymając się lewych stoków doliny, poniżej grzbietu prowadzącego do Russkopf. Po wejściu na lodowiec kierujemy się na południowy zachód. Po dojściu pod Ochsen – Kopf , prawie dokładnie na zachód, widoczna jest przełęcz Tiroler Scharte. Nie ona jest jednak naszym celem (choć może stanowić krótszą alternatywę – należy jednak w przypadku zwiększonego zagrożenia lawinowego nie podchodzić na nią wprost tylko systemem dalekich zakosów, rozpoczynanych prawie spod Untere Ochsen Scharte). Kierujemy się na przełęcz Obere Ochsen Scharte podążając prawą odnogą Jamtallferner oddzieloną od jego reszty charakterystycznym skalistym grzbietem opadającym spod Jamspitze. Przełęcz Ochsen Scharte jest widoczna na lewo od zamykającego dolinę szczytu Dreilander Spitze. Wędrujemy cały czas na południowy zachód, aż dojdziemy prawie na wysokość przełęczy. Stamtąd podchodzimy na zachód. Po dojściu na przełęcz dokonujemy lekkiego trawersu północno - zachodnich stoków Dreilander spitze i dużym polem śnieżnym podchodzimy pod spiętrzenie zachodniej grani. Tam zostawiamy narty i granią udajemy się na szczyt. Dojście do przedwierzchołka jest właściwie bez trudności, jednak ostatnie kilkadziesiąt metrów jest bardzo powietrzne, stąd też lina jest konieczna. Nazwa Dreilander oznacza “trzy krainy” - w tym miejscu spotykają się trzy kraje: dwa kraje związkowe austriackie: Tyrol i Voralberg oraz Szajcarski Graubungen. Po powrocie do pozostawionych nart zjeżdżamy prosto w dół, na północny zachód, doliną, aż osiągniemy schronisko Wiesbadener Hütte W trakcie naszej wycieczki zdecydowaliśmy się zostać w schronisku dodatkowy dzień i zrobić sobie krótką turę na Raucher Kopf. Z góry tej wspaniale widać panoramę górnej części Jamtalferner oraz trasę na dzień następny.

 

Dzień czwarty

W kolejnym dniu celem jest zdobycie Piz Buin, najbardziej charakterystycznego szczytu masywu. Rozpoczynamy od podejścia na lodowiec Ochsentaler Gletscher. Ruszamy długim trawersem od schroniska, poniżej szczyciku Grüne Kuppe. Dochodzimy poniżej obrywów lodowca by następnie wydostać się na jego główną część maszerując prawą stroną u stóp Silvrettahorn. Po wyjściu na lodowiec lekkim łukiem podążamy do widocznej przełączki Buinlücke na lewo od charakterystycznej trójkątnej piramidy Piz Buin. Sam lodowiec otoczony jest przez wspaniałe szczyty Silvrettahorn, Silvretta Egghorn, SignalHorn. Wszystkie z wymienionych dostępne są skialpinistycznie – mogą one stanowić alternatywy na następne dni w schronisku Wiesbadener Hütte lub też któregoś ze schronisk po stronie szwajcarskiej (zwłaszcza, że trasy na dwa ostatnie wiodą od południowo zachodniej strony). Po dotarciu do przełączki Buinlücke możliwe jest jeszcze podejście kawałek polami śnieżnymi lub pozostawienie nart na przełęczy. Niestety ze względu na załamanie pogody nie udało nam się zdobyć Piz Buin, dalszy opis drogi pochodzi z wspomnianego na początku przewodnika: “od depozytu kierujemy się nieco w lewo aż osiągniemy północno zachodnią grań. Nią aż do skalistego uskoku, na który się wspinamy lub omijamy go żlebem. Powyżej uskoku łatwe pola śnieżne wyprowadzają na wierzchołek”. Do wejścia na szczyt konieczna jest lina. Powróciwszy na przełączkę trawersujemy na zachód tak by dotrzeć na przełęcz Fuorcla dal Cunfin. Tam przekraczamy, po raz już kolejny granicę szwajcarską, i trawersując po południowej stronie stoki Signallhorn, po górnej części lodowca La Cudera staramy się dotrzeć na przełęcz Silvrettapass. Jeżeli nam się poszczęści, może nam się udać dojechać tam odpychając tylko kijkami, możliwe jest jednak, że trzeba będzie troszkę podejść. Przełęcz jest bardzo dużym płaskim polem śnieżnym właściwie bez punktów orientacyjnych – podczas złej widoczności może być bardzo trudna orientacyjnie. Z przełęczy kierujemy się naprzód na północny zachód, a gdy znajdziemy się prawie dokładnie na zachód od Silvretta Egghorn skręcamy na północ, by zjechać na dno kotła poniżej Silvrettahorn i Silvretta Egghorn. Następnie jedziemy w dół lodowca Silvrettagletscher trzymając się jego prawej strony. Gdy jest dobra widoczność warto przyjrzeć się lokalizacji przełęczy Rote Furka znajdującej się w grzbiecie ograniczającym lodowiec od północy. Podejście na nią jest krótkie i strome i pomimo, że przełęcz jest dość charakterystyczna w gorszych warunkach pogodowych może być trudne do zlokalizowania. Przez tą przełęcz będzie prowadziła trasa dnia następnego. Kontynuujemy zjazd w dół doliny aż na wysokości 2340 m napotykamy schronisko Silvrettahütte. Schronisko to jest w gestii SAC i ma najbardziej “górską” atmosferę z dotychczas spotykanych. Niestety coś za coś – porcje jedzenia są w nim najmniejsze.... Ponieważ jest to najmniejsze schronisko na naszej trasie, a jest dość popularne warto w nim zarezerwować noclegi.

 

Dzień piąty

W wariancie, który udało nam się zrealizować dzień, który teraz opiszę był ostatnim. Ze schroniska podchodzimy trasą zjazdu z dnia poprzedniego aż do stóp Rote Furka. Stromymi polami śnieżnymi podchodzimy na przełęcz przy czym najprawdopodobniej najłatwiej jest to zrobić wnosząc narty na plecach. Dwójka z nas wyszła na przełęcz na nartach, używając harszli, ale była to taka trochę sztuka dla sztuki. Gdy warunki są niekorzystne (twardo), bezpieczniej jest użyć raków. Z przełęczy można zjechać lekko trawersując na północny zachód (lewo) i następnie w prawo, by poniżej skał dotrzeć do lodowca Klostertalergletscher i jego południową odnogą lodowca ruszyć do góry. Lodowcem podchodzimy aż pod południowo wschodnią grań Scheeglocke. Następnie polami śnieżnymi wychodzimy na grań i nią kierujemy się aż pod spiętrzenie wierzchołka. Tam najczęściej zakładamy depozyt z nartami. Ze szczytu Scheeglocke rozpościera się piękny widok właściwie na całą naszą trasę. Widoczny jest Fluchthorn, Breite Krone, Krone Joch, Dreilander Spitze i oczywiście większość szczytów w otoczeniu lodowca Ochsentalergletscher. Daleko w dole możemy zidentyfikować też schronisko Wiesbadener Hütte. Ze szczytu zjeżdżamy drogą podejścia, jednakże poniżej głównego masywu Scheeglocke wybieramy orograficznie prawą odnogę lodowca. Zjeżdżamy nim aż do doliny i dalej schroniska Klostertaler Hütte. Teraz następuje moment decyzji – możemy spod schroniska udać się na północny zachód doliną Verhupftali na przełęcz Litznersattel, skąd zjechać do schroniska Saarbruckner Hütte i po noclegu, zjechać do Bielerhöhe, a następnie do Galtur. My wybraliśmy wariant ze zjazdem doliną Klostertal bezpośrednio do cywilizacji, głównie z powodu zamkniętego schroniska Saarbruckner Hütte. Szczerze mówiąc byliśmy zbyt leniwi, by przez cały czas nosić śpiwory i gaz, a przed wyjazdem nie udało się dodzwonić do dzierżawców schroniska i dowiedzieć się , czy w Winterraumie dostępne są koce i piec. Od schroniska jedziemy dokładnie w dół doliny trzymając się raczej prawych jej zboczy (lewe są lawiniaste, zwłaszcza wiosną). Dojeżdżamy do jeziora Silvretta Stausee. Jezioro jest sztuczne, i na zimę poziom wody jest obniżany. Jezioro przekraczamy na wprost (oczywiście o ile stan lodu nie budzi naszych wątpliwości) – mamy szanse poćwiczyć krok łyżwowy, aż do kompletnego zniechęcenia. Jeżeli lód wygląda na kiepski lub przejście przez jezioro jest nie wyznakowane wędrujemy drogą po jego wschodniej stronie. Z zapory, zjeżdżamy słabo nachyloną, wyratrakowaną trasą do ośrodków narciarskich w górnych częściach Galtur, skąd wiosną musimy kawałek asfaltować do najbliższego przystanku autobusów. Gdy sezon narciarski na wyciągach jest zakończony, najbliższy czynny bar znajduje się dopiero w Galtur – na całe szczęście koło przystanku. Sprawdzonym rozwiązaniem jest wysłanie umyślnego po pozostawiony w Ischgl samochód, podczas gdy reszta może omówić pokonaną trasę przy kuflu Weissbier.

Rady praktyczne:

 

Przewodniki i mapy

  • Bill O'Connor, Alpine Ski Mountaineering, vol. 2 Central and Eastern Alps.
  • DAV Alpenvereinskarte Silvrettagruppe nr 26 (wersja zimowa – Skirouten) 1:25000
  • Kompass Silvretta Verwallgruppe nr 41 1:50000 (dostępna w Polsce jednak znacznie gorsza od powyższej).

 

Wyposażenie

Typowe wyposażenie na wędrówkę narciarską. Pomimo tego, że lodowce są raczej łatwe, zalecane jest wzięcie typowego kompletu lodowcowego zwłaszcza że do osiągnięcia ładniejszych szczytów konieczna jest lina.

Możliwe jest pokonanie całej trasy na lekko korzystając z nolegów i wyżywienia w schroniskach. Dla

członków organizacji alpejskich koszt noclegu ze śniadaniem i obiadokolacją wynosi 30 – 35 EUR.

 

Schroniska

Heidelberger Hütte +43 5444 54 18

Jamtalhütte +43 5433 84 08

Wiesbadener Hütte +43 5558 42 33

Silvrettahütte +44 8169 13 06

 

Alternatywne cele jednodniowych wędrówek ze schronisk:

 

Heidelberger Hütte

  • Piz Montana 2927m
  • Piz Tasna 3179m

 

Jamtalhütte

  • Gemsspitz 3107

  • Hintere Jamspitz 3156

 

Wiesbadener Hütte

  • Rauher Kopf 3100

  • Silvrettahorn 3244

  • Silvretta Egghorn 3147

Silvrettahütte

  • Signalhorn 3210

  • Gletscherhamm 3173

 

Galeria zdjęć z wyjazdu w kwietniu 2005

Zdjęcia z wyjazdu mozna zobaczyć w galerii "Alpy:Silvretta Haute Routel"